Autor Wiadomość
Megan
PostWysłany: Pon 20:20, 15 Wrz 2008    Temat postu:

Boshe ale to było piękne :hamster_bigeyes:
Cudowne az na końcu miałam łzy w oczkach :hamster_bigeyes:
Pissz więcej takich ficków słońce :hamster_bigeyes:
Gość
PostWysłany: Pon 16:34, 15 Wrz 2008    Temat postu: {P16} Płonące szczęście

Tytuł: Płonące szczęście
Przedział wiekowy: 16+
Status: w trakcie
Występują: Zuza, Heechul, postacie poboczne
Miejsce: bliżej nieokreślone miejsca w Polsce

Opowiadanie zaczęte pod wpływem piosenki zespołu Kill Hannah Black Poison Blood.



26 października

Ktoś kiedyś mi powiedział życie jest jak fikcją. Nigdy nie wiesz, co jest prawdziwe, a co wymysłem twojej wyobraźni. Musisz spojrzeć w głąb siebie, żeby to zrozumieć. Słowa te zapadły mi głęboko w pamięć, wyryły się jak słowa na papierze. Kiedy patrzyłam na kolorowe domy, zielone drzewa i słońce, myślałam, czy to wszystko jest prawdziwe? Czy może ktoś to wszystko namalował grubym pędzlem i we śnie mnie tu przeniósł? Podzieliłam się tymi myślami z moim ówczesnym chłopakiem. Byliśmy ze sobą od dwóch lat i byłam przekonana, że zrozumie mój tok myślenia. Spotkaliśmy się w parku. Spacerowaliśmy po wąskich ścieżkach, podziwiając przyrodę w pełni letniego rozkwitu. Po pół godzinie zdałam sobie sprawę, że tylko ja zachwycam się urokami Matki Natury. Kamil, przerywając swój monolog jedynie na wzięcie oddechu, bez przerwy mówił o nadchodzących meczach jego szkolnej drużyny piłkarskiej, która według niego miała szansę wygrać. Potakiwałam głową, udając, że jestem tym zainteresowana. Delikatnie odwróciłam głowę, żeby spojrzeć na profil Kamila. Na początku naszej znajomości wyglądał jakby nie ćwiczył codziennie po kilka godzin. Przez dwa lata zmężniał, nabrał mięśni. Rysy twarzy stały się bardziej męskie, szczęka nabrała wyrazu, tak samo jak jego oczy. Miał je piękne. Ich głęboka zieleń sprawiała, że miałam ochotę w niej zatonąć, nie wołając o pomoc. Uderzyło mnie jednak to, że kiedy na mnie spojrzał, oczy Kamila były bez wyrazu. Jakby mój widok nie sprawiał na nim większego wrażenia. Patrzył na mnie tak, jak patrzył na mijające zwierzę lub kamień. Poczułam, że coś się we mnie wzbiera. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to takiego. Przekonałam się o tym dopiero później, gdy przeżyłam coś, dzięki czemu zaczęłam pisać w tym dzienniku.
- Masz czasem wrażenie, że otaczający nasz świat jest nieprawdziwy? – spytałam ni z tego ni z owego, obserwując jego reakcję, modląc się, aby mi odpowiedział. Przystanął i puścił moją rękę. Swoją wsadził do kieszeni kurtki, po czym spojrzał na mnie, jakbym mówiła w niezrozumiałym języku. Wstrzymałam oddech, powstrzymując zbierające się łzy.
- O czym ty mówisz? – prawie warknął. – Jasne, że jest prawdziwy, a jaki miałby być? Narysowany? Weź przestań… O, a mówiłem ci już, że nasz nowy bramkarz, Ziębowski, jest całkiem niezły? Strzeliłem mu trudnego…
Już go nie słuchałam. Wymawiając się obowiązkiem pomocy babci przy przygotowywaniu obiadu, uciekłam z parku.
Co ja takiego w nim widziałam? Kamil jest przystojny i… Z wysiłkiem starałam się wymyśleć dobrą cechę mojego chłopaka. Z żalem doszłam do wniosku, że jedyne, co może zaoferować dziewczynie to ładna buźka. W jednej chwili zdałam sobie sprawę, że zmarnowałam z nim dwa lata mojego siedemnastoletniego życia. Wydobywając z pamięci różne nasze spotkania, zobaczyłam, że jeszcze nigdy nie rozmawialiśmy od serca. Nie dzieliliśmy się swoimi myślami, marzeniami. Wszystkie nasze rozmowy dotyczyły albo jego drużyny, albo naszych planów na przyszłość. Byliśmy parą na pokaz. On przystojny, szkolna gwiazda, ona śliczna, mądra, najlepsza uczennica. Nie do wiary, że dojście do tego zajęło mi aż dwa lata. Dwa długie lata, podczas których mogłam znaleźć wartościowego człowieka, z którym bym naprawdę chciała być.
Przecięłam kłusem trzy ulice, dzielące mnie od zacisza mojego własnego pokoju. Biegłam, potrącając ludzi, niezrozumiale przepraszałam i znów biegłam, nie zwalniając. W głowie wirowały mi puste chwile spędzone z Kamilem, każda impreza, wszystkie niby-randki. Otarłam rękawem bluzki spływające łzy i w pewnej chwili usłyszałam wrzaski. Stanęłam i podniosłam głowę. Zamarłam. Otwarłam usta do krzyku, ale z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Po sekundzie odzyskałam głos, a Kamil opuścił moje myśli.
- Mój dom! – krzyknęłam piskliwie, rzucając się w stronę płomieni, pożerających mój dom.

Patrząc z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że pożar odmienił moje życie. Jak na ironię musiałam stracić wszystko, żeby zacząć na nowo żyć i zyskać o wiele więcej. Zyskałam także kogoś, komu słowa życie jest jak fikcją. Nigdy nie wiesz, co jest prawdziwe, a co wymysłem twojej wyobraźni. Musisz spojrzeć w głąb siebie, żeby to zrozumieć dały wiele do myślenia...

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group